OneDayTour_wycieczka_jednodniowa_Pałac_w_Sannikach

Po niezwykłej i inspirującej wizycie w Chopin Point Warsaw o której wspominałam w poprzednim wpisie – TUTAJ, postanowiłam dać Fryderykowi Chopinowi szansę i poznać lepiej jego ciekawą historię. Okazja przyszła sama – jako One Day Tour otrzymaliśmy zaproszenie do odwiedzenia Pałacu w Sannikach w ramach jednodniowej wycieczki. Mnie – kompletnemu laikowi w temacie Chopinowskim miejsce było zupełnie nieznane i prawdę mówiąc nie pokładałam w nim przesadnych nadziei. Mylić się jest na szczęście rzeczą ludzką i kolejny raz potwierdziła się teza, że miejsca tworzą ludzie.

Pałac w Sannikach z bliska

Pałac w Sannikach leży około 100 km od centrum stolicy. Na jednodniową wycieczkę to odległość w sam raz. Malowniczą drogę wśród pól i łąk pokonamy w niewiele ponad godzinę. W tej małej miejscowości, pośród wiejskich domów stoi przepiękny i całkiem spory pałac otoczony malowniczym parkiem. Już z zewnątrz widać, że jest to miejsce bardzo zadbane. Wszędzie przebija pasja i konsekwentne dążenie do zrealizowania projektu odnowy Pałacu i przywrócenia jego świetności według konkretnego planu.

Podobnie jest w środku. Przytulne wnętrza, trzeszczące, drewniane schody, piękne komnaty połączone z niezwykle wysmakowaną i nienachalną nowoczesnością. Każde miejsce w Pałacu ma duszę i urzeka. Brak tutaj muzealnego nadęcia, a pracownicy dzielą się ogromną wiedzą w sposób naturalny i z poczuciem humoru. Próżno szukać sztywnej etykiety w miejscu gdzie można dotykać eksponatów i gdzie wszędzie krzątają się ludzie – tutaj jest po prostu wesoło.

Dzięki uprzejmości dyrektora pałacu mogliśmy wziąć udział zarówno w prelekcji dotyczącej istnienia i historii tego miejsca ale i w warsztatach. To była naprawdę fantastyczna i zaskakująca jednodniowa wycieczka.

OneDayTour_wycieczka_jednodniowa_Pałac_w_Sannikach

Co mnie zachwyciło? I co ma wspólnego Fryderyk Chopin z Pałacem w Sannikach?

Pałac zbudowano około 1793 r. Na początku XIX wieku został przebudowany według projektu Marconiego skutkiem czego stał się pierwszą w Polsce realizacją  tzw. „willi włoskiej” Rezydowali w nim przedstawiciele polskiej arystokracji i burżuazji. Fryderyk Chopin odwiedził Pałac w 1828 roku i urzekł go on na tyle, że spędził w nim całe wakacje. Komponował, odpoczywał, zgłębiał tajniki lokalnej kuchni i spędzał czas w towarzystwie przyjaciół. W jednej z sal możemy obejrzeć z bliska fortepian, na którym według wspomnień F. Chopin grywał podczas pobytu w Sannikach. W całym pałacu czuć artystyczną atmosferę, widać dbałość o detale i  zaangażowanie w odtworzenie świetności miejsca.

Dla prawdziwych miłośników Chopina, spędzanie czasu w gronie życzliwych koneserów muzyki kompozytora, odpoczywanie w okalającym pałac parku czy też odwiedzenie przypałacowej cukierni będzie idealną przerwą w codzienności.

Dla osób takich jak ja, które Chopina wciąż odkrywają, próbują poznać i zaprzyjaźnić się z nim, są w pałacu organizowane warsztaty. Nie są one nierozerwalnie związane z Chopinem ale dzięki zgrabnym zabiegom podczas zajęć przemycane są fakty z życia kompozytora i smaczne ciekawostki.

fortepian Chopina

Sannickie rękodzieło

My mieliśmy zaszczyt wziąć udział w niezwykłych warsztatach tworzenia papierowych kwiatów. Pozornie nieciekawe i staromodne zajęcie wciągnęło nas bez reszty. Okazało się, że ta trudna sztuka ma bogatą tradycję w regionie, a każdy jej aspekt i tajniki poznaliśmy dzięki utalentowanej prowadzącej, której zaangażowanie było równie ujmujące jak strój – piękny, ludowy i charakterystyczny dla Sannik. Atmosfera była świetna, a efekty prac zaskakująco udane.

OneDayTour_wycieczka_jednodniowa_warsztaty_rękodzieła

Chopinowskie smaki

Nie samą sztuką człowiek żyje i jeść też trzeba. Spodziewaliśmy się zwyczajnego obiadu – przerywnika, a zaserwowano nam ucztę dla zmysłów. Dwie fantastyczne kobiety – gotujące dobrze i zdrowo zaserwowały dania inspirowane ulubionymi smakami Fryderyka Chopina. Na stole oprócz wybornych zrazów i tradycyjnych klusek, mogliśmy skosztować znakomitego kremu z buraków, ziołowych naparów i hitu spotkania: zaskakującej pasty z pietruszki, którą od tamtej pory codziennie mam w lodówce. Warto wspomnieć, że wszystkie produkty wykorzystywane przez panie kucharki pochodziły z ekologicznego gospodarstwa.

Nie wiem czy to za sprawą wspaniałego otoczenia i atmosfery panującej w pałacu, czy dzięki kuchni ale do Pałacu w Sannikach na pewno wrócę. Bardzo chciałabym, żeby duże muzea miejskie brały przykład z tych mniejszych, lokalnych. Nie jest łatwo stworzyć przyjazną atmosferę nie gubiąc sensu spotkania i jego podniosłości. Tutaj to się udało bez dwóch zdań.

Chopin przestał być dla mnie tylko znanym i cenionym kompozytorem. Stał się człowiekiem z krwi i kości i za to sannickim dobrym duchom serdecznie dziękuję.

pl00